Detoks sokowy- czy warto? Efekty oraz moje spostrzeżenia

14 marca 2017 30 komentarzy
Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to wiecie, że w dzień kobiet zaczęłam detoks z sokami cleans me. Po opublikowaniu filmu z moją paplaniną pojawiło się mnóstwo pytań na, które postanowiłam odpowiedzieć w tym poście. Jestem w szoku, że pojawiło się ponad 40 wiadomości dlatego postaram się zaspokoić waszą ciekawość.

Najpierw napiszę wam dlaczego zdecydowałam się na detoks sokowy. Nie ukrywam, że od pewnego czasu zmieniłam swój tryb życia, Staram się jeść zdrowiej i ćwiczę. Moje samopoczucie się poprawiło, ale to jeszcze nie było to. Szczerze? Byłam zmęczona i nic mi się nie chciało, chociaż tak naprawdę przez cały dzień nie miałam dużo zajęć. Poczytałam trochę o różnych detoksach i zdecydowałam się na ten sokowy. Stwierdziłam, że trzy dni to maksymalny czas, przez który mogę wytrzymać przyjmując tylko płyny. Może to dość drastyczne, ale to tylko 3 dni a jeśli miało choć trochę oczyścić mój organizm z toksyn to byłam zdeterminowana.

Czy tym można się najeść? Czy nie chodzisz głodna?

Najwięcej z wiadomości brzmiało właśnie tak. Wcale się nie dziwie, ja widząc te soki byłam wręcz przekonana, że będę chodzić głodna.
Nawet nie wiecie jak się zdziwiłam. Każdy sok ma 475 ml więc mnożąc razy 6 daje nam 3,5l! Wypijając butelkę soku jesteśmy pełni. Spożywamy je co 2 godziny i ja nie odczuwałam wcale głodu. Pod tym względem detoks bardzo mnie zaskoczył.


Nie lepiej zrobić sobie te soki samemu? szkoda wydawać pieniędzy

Uważam, że w tym przypadku było by jak z dietą od jutra:) Bo albo nie chciało by mi się przygotowywać soków, albo nie miałabym czasu na zakupy i tak dalej... wymówka goni wymówkę.
Tutaj dostajecie soki rano, nie musicie nic przygotowywać, zabieracie je ze sobą gdzie chcecie, Dodatkowo są to soki stworzone przez specjalistów którzy tworzą je z myślą detoksykacji naszego organizmu.
Jest jeszcze jeden najbardziej przekonujący argument- jeśli za coś zapłacisz, to będzie Ci szkoda i wytrwasz w celu. Proste, że jeśli wydasz 10zł na owoce z których zrobisz sok (jeśli Ci się będzie chciało) a mąż przyniesie do domu pizze to ją zjesz bo pomyślisz sobie, że od JUTRA możesz zacząć. Jeśli zdecydujesz się na cleans me to soki przychodzą i nie ma odwrotu no chyba, że nie jest ci szkoda wydania 180zł.

Jak ze smakiem soków? Większość przepisów na detoksowe soki jest okropnych

Obawiałam się tego jak wiele z was. Robiłam kiedyś już magiczną miksturę z natki pietruszki, selera i czegoś tam jeszcze, bleeee to było okropne.
Co do soków smaki są różne, więc zacznijmy od moich ulubionych
Yellow -czyli ananas, mięta, jabłko -pyszny, czuć ananasa jest słodki i zamierzam wprowadzić go na stałe do jadłospisu.

Lemonade - uwielbiałam zaczynać dzień od tego delikatnie kwaśnego soku. Pobudzał mnie rano do życia i nie czułam bardzo pieprzu cayen

Milk- myślałam,że będzie moim ulubieńcem jednak trochę zawiodłam się na jego smaku. Jak dla mnie jest zbyt mdły ale cynamon ratuje sytuacje.

Green- piłam go dwa razy dziennie. czuć w nim selera naciowego ale nie jest to zły smak. Mogłabym powiedzieć,że był mi obojętny. Nie zachwycił ale też nie rozczarował.

Red- dlaczego na ostatni miejscu? Nienawidzę buraków i to tak serio serio. Piłam, ale szło mi to opornie. Był słodki, ale posmak buraka pozostawał.


Efekty

Detoks trwał 3 dni plus trzy dni wcześniej stosowałam się do zaleceń ze strony.
Schudłam 2kg, 2cm w udzie oraz 2 cm w tali.
Pozbyłam się nadmiaru wody
Czuje się lekko i mam dobre samopoczucie.
Nabrałam motywacji do dalszego działania.
Przestałam mieć ochotę na słodycze.


Dlaczego wybrałam cleansme?
Chociaż detoks sokowy zaczyna się robić dość popularny, to niestety większość firm oferuję przesyłkę na terenie warszawy. Cleansme wysyła na terenie całej polski. Dodatkowo na stronie znalazłam wile ciekawych informacji oraz opisów.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania,zapraszam do komentowania. Najszybciej odpisuje na instagramie:)

Czytaj dalej »

Wiosenny niezbędnik kosmetyczny| Podkład, pomadki, lakiery

7 marca 2017 11 komentarzy
Dziś zawitało u mnie piękne słońce, więc miałam okazje zrobić zdjęcia do wpisu który siedzi mi w głowie od dawna. Przedstawię wam pierwsze propozycje, które zagoszczą w mojej kosmetyczce tej wiosny. Wszystkie propozycje dostaniecie na https://drogeria.pl/ . Polecam ze względu na szybką wysyłkę oraz całkiem spory asortyment. Jeśli lubicie dostawać przesyłki, które cieszą oko to musicie sami się przekonać jak pięknie zapakowane przychodzą produkty z tego sklepu. Zamawiam dużo w internecie, ale z tak ładną przesyłką jeszcze się nie spotkałam.
Szczegółowe recenzje tych produktów pojawią się już jutro w ulubieńcach lutego, a w czwartek kolejna część wiosennego niezbędnika. 

Podkład, który zdecydowanie zostanie ze mną tej wiosny to Revlon Colorstay wersja dla cery mieszanej|tłustej. Jest to nowa wersja z pompką poprzedniej nie miałam więc nie mam porównania.
Dlaczego wybór padł na Revlon? Wiosna to czas kiedy chcemy wyglądać promiennie i świeżo, Podkład używam od ponad miesiąca i utrzymuje się świetnie, na długo pozostawia matowe wykończenie na mojej twarzy a o to mi przede wszystkim chodziło. Produkt zawiera filtr UV co dodatkowo ochroni nas przed pierwszymi promieniami słońca. Ja wybrałam odcień 150. Idealnie stapia się z moją cerą i najważniejsze nie ciemnieje! Stosuje się go bardzo przyjemnie dzięki konsystencji która nie jest za ciężka. Teraz jest na promocji więc polecam jeśli chcecie go wypróbować.


Jeśli chodzi o usta to tu góruje monotonia. Bardzo dobrze czuję się w odcieniach nude. Dwie z moich ulubionych pomadek to Rimmel seria Kate. Oprócz pięknego opakowania, kryją w środku przyzwoity produkt. Co najważniejsze nie wysusza ust! Numer 45 to nude idealny dla każdego. Jeśli chodzi o 40 jest bardzo jasny i ja stosuję go do efektu ombre.

Na paznokciach moje ulubione pastele. Ale, żeby nie było nudno, uwielbiam toppery. Tutaj jeden z moich ulubionych czyli ZILA. Mam tylko jeden wariant, ale szczerze kusi mnie zamówienie innych kolorów bo wyglądają obłędnie. Myślę,że idealnie sprawią się podczas tegorocznej wiosny i odświeżą monotonny look moich paznokci.



A wy na co stawiacie tegorocznej wiosny?




Czytaj dalej »

Piątek Blond czyli co nowego? Splątane włosy i zakupy z aliexpress

10 lutego 2017 8 komentarzy
Jednym z postanowień noworocznych było częstsze pisanie na blogu. W zeszłym roku pojawiały się podsumowania miesiąca, które cieszyły się dość sporym odbiorem. Ciężko mi jednak było pisać te podsumowania bo nie zawsze pamiętałam co się w danym miesiącu wydarzyło. Postanowiłam więc zdawać wam tygodniowe relacje. Będą to wpisy typowo lifestylowe i mam nadzieję, że taka forma wam się spodoba a ja będę systematyczna.


Nie wiem czy wiecie ale od kilku miesięcy moje poranki wyglądają tak samo. Nie nie pije pysznej kawy w pięknej filiżance, tylko przeglądam oferty pracy. W tym tygodniu nic się nie zmieniło. SZUKAM i szukam. Niestety na razie z marnym skutkiem, ale staram się nie załamywać.
Od poniedziałku udało mi się codziennie systematycznie wsiadać na rower, więc nie jest tak źle. Ze słodyczami jest nieco gorzej niż w styczniu aczkolwiek wszystko jest do naprawienia:) Ogólnie codziennie wpada mi jeden koktajl i w końcu muszę zacząć pić soki! Btw sokowirówka stoi kupiona od kilku miesięcy a użyłam jej może raz. Pora to zmienić.

Środek tygodnia okazał się idealną porą na zrobienie kolejnych zamówień na aliexpress. Część już poprzychodziła jak widzicie niżej same drobiazgi ale prawdą jest, że zakupy na ali uzależniają. Ja jestem typowym cebulakiem i nie wydaję dużych kwot, szukam raczej kuponów i okazji:) Idzie do mnie jeszcze kilkanaście paczek, także będzie więcej zdjęć.



Pod względem kosmetycznym ten tydzień też nie był zbyt spektakularny. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to widziałyście, że w Biedronce kupiłam olejek oreintalny do włosów oraz zabieg laminowania. Skusiłam się na niego ponieważ kosztował tylko dwa złote a ja przez noszenie czapki mam ogromny problem z moimi włosami. Strasznie się puszą i robią mi się kołtuny. Czesanie nawet TT to istna katorga. Zabieg laminowania wykonałam po swojemu czyli bez suszenia i prostowania. Spisał się podobnie do odżywki ale włosy się nie poplątały czyli mam się jak ratować na zimę.



Z fajnych rzeczy tego tygodnia to zdecydowanie czekolada z bedronki. Edycja na walentynki ze śmiesznymi nadrukami. Bardzo mi się spodobała i zaopatrzyłam się w 2 sztuki, Widziałam na Instagramie, że wam też sie spodobała bo zdjęcie polubiło ponad 900osób!



Jeśli chodzi o strefę książkowo-filmowo-muzyczną tu też nie było zaskoczenia. Nie wybieram się na Greya bo to kompletnie nie moja bajka. Oglądając pierwszą część zasnęłam( nie pamiętam czy było tak nudno czy byłam zmęczona). Ale przeglądając oferty kina natknęłam się na  pozycję, którą chciałabym zobaczyć - PolandJA
Pierwszy powód to Paweł Domagała, którego uwielbiam w komediach, ale szanuję też jako człowieka i jestem pod wrażeniem jego wrażliwości i nowej płyty. Dodatkowo pochodzimy z tego samego miasta:) A drugi to po prostu lubię się odmóżdżyć na komediach.



Muzycznie w głowie cały czas i niezmiennie Paweł Domagała i płyta Opowiem Ci o mnie. Od premiery wzbudza we mnie takie same emocje. Mało kto wie, że tytułowa piosenka jest z 2011 roku kiedy Paweł grał w zespole Ginger.. Polecam całą płytę a szczególnie te dwa kawałki.

Jestem tego wart

Gdybyś była

To by było na tyle, dzisiaj piątek dzień, który dla wielu z was jest początkiem weekendu a dla mnie dniem jak każdy. Siedzę i piszę to zakończenie myśląc o kluskach sląskich które wyszły twarde jak kamienie, No cóż takie życie,

Dajcie mi koniecznie znać jak wam minął ten tydzień i czy odpowiadają wam takie podsumowania tygodnia.



Czytaj dalej »

Okulary korekcyjne zamawiane online | Jakie wybrać oprawki?

1 lutego 2017 10 komentarzy
Nowy rok, nowe postanowienia i oczywiście nowe szanse! Czysta karta, którą możemy zapisać w sposób jaki tylko chcemy. Kiedyś nie wierzyłam w magię i moc postanowień noworocznych, ale zmieniło się to w zeszłym roku kiedy napisałam otwarcie o moich postanowieniach na blogu. Raz na kilka miesięcy robiłam aktualizację jak mi idzie i jestem z tego sposobu jak najbardziej zadowolona.

NOWY ROK NOWA JA: pewnie wiele z was wypowiedziało to zdanie. Cele? Zapewne schudnąć, poprawić kondycję czy po prostu zmienić swój wygląd. Warto do tych postanowień dodać zdrowie. Zrobić kompleksowe badania, pójść do stomatologa czy do okulisty. Warto zacząć od małych zmian!

Noszę okulary korekcyjne od kilku lat. Oprawki nadają charakter całej twarzy. Mogą odwrócić uwagę od drobnych mankamentów twarzy ale równie dobrze mogą sprawić, że będziemy wyglądać niekorzystnie. Pamiętam swoje pierwsze oprawki. Cienkie, bez wyrazu nie rzucające się w oczy. Byłam nastolatką a wybrałam oprawki niczym Pani Profesor. Nie chciałam,żeby za bardzo rzucały się w oczy. Wada wzroku nie była powodem do dumy. Teraz oczywiście spojrzałabym na to inaczej. Później wybuchła moda na duże czarne oprawki. Nosiła je co druga dziewczyna na ulicy! Oczywiście były to tak zwane zerówki. 

Teraz mamy mnóstwo wzorów, modeli i kolorów do wyboru i powiem szczerze, że bardzo ciężko zdecydować się na konkretny model. Warto zwrócić uwagę w jakich oprawkach będziemy się dobrze czuć. Jeśli nie chcemy rzucać się za bardzo w oczy, warto zdecydować się na mniejsze i cieńsze oprawki w stonowanych kolorach. Moim zdaniem czerń nie jest dla wszystkich, może nas bardzo przytłoczyć. To samo tyczy się czerwieni, jasnych odcieni niebieskiego czy żółtego, ale jeśli jesteście artystyczną duszą lub dobrze czujecie się w takich kolorach to jak najbardziej znajdziecie mnóstwo takich modeli.

Jak to jest z zamawianiem okularów korekcyjnych online i gdzie je zamówić?
Pierwsze dwie pary okularów kupiłam u optyka w sklepie stacjonarnym jak zapewne robi większość z was. Oczywiście jest wiele plusów takiego rozwiązania ale jest też jeden zasadniczy minus CENA. 
Dopóki nie nosiłam okularów korekcyjnych, nie wiedziałam, że ta przyjemność tyle kosztuje! 
I nie mówię tu o oprawkach Chanel czy Prady tylko tych najzwyklejszych.
Poszperałam w internecie i odkryłam mnóstwo stron oferujących okulary. Przed swoim pierwszym zakupem czułam lekki niepokój bo co jeśli okulary będą słabej jakości itp. Przez ostatnie trzy lata zrobiłam kilka zamówień w różnych sklepach optycznych. Efekty były różne. 

Jednym ze sklepów optycznych które mogę polecić jest Optopro .
Co wyróżniło ten sklep? Przede wszystkim mnogość modeli, wzorów i kolorów. Po wejściu na stronę oprócz okularów, rzuciły mi się fachowe porady w doborze oprawek czy okularów oraz wirtualne lustro, dzięki czemu możemy zobaczyć czy w danych oprawkach wyglądamy korzystnie i czy do nas pasują. Na stronie jest również informacja o certyfikacie oryginalności co jest dla mnie bardzo ważne. No i przede wszystkim możliwość czatu online z ekspertem który fachowo odpowiada na nasze  pytania.

Jeśli więc nadal zastanawiacie się czy warto zamówić okulary w sieci to WARTO! Możecie wybierać spośród setek modeli w cenach o wiele niższych niż  u optyków, dodatkowo jakość okularów jest często o wiele lepsza!





A wy zamawiałyście okulary w sieci? Piszcie śmiało jakie macie doświadczenia.

Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.